Naturalna pielęgnacja skóry z kosmetykami GAJA

Już od wielu lat borykam się ze skrajnie przesuszającą się skórą. Jej pielęgnacja jest bardzo wymagająca. Wciąż szukam kosmetyków, które odpowiednio ją nawilżą. Niestety, moja skóra jest dosyć zmienna i często jest tak, że produkt, który doskonale się sprawdził, przestaje mieć na nią jakikolwiek wpływ.  Dlatego wciąż poszukuje preparatów, które dadzą sobie z nią radę.  Od pewnego czasu zrobiło się głośno na temat kremów i żelów Gaja Piękna z natury. Dlatego skuszona pozytywnymi opiniami, postanowiłam wypróbować trzy z wielu dostępnych wariantów. Pomyślałam, że w sumie nie mam nic do stracenia. Czy się sprawdziły? Czy faktycznie są tak dobre, jak wszyscy mówią? Tego dowiecie się z dalszej części wpisu.


Na początek weźmy na warsztat wygląd zewnętrzny. Kosmetyki znajdują się w dużym, plastikowym opakowaniu z metalową nakrętką, o pojemności 300 ml. W sklepie można również znaleźć mniejsze o pojemności 100 ml. Są bardzo poręczne. Bez problemu można wydobyć odpowiednią ilość kosmetyku. Duża pojemność sprawia, że każdy z tych preparatów wystarczy nam na dłuższy czas. Można znaleźć na nich wszystkie informacje dotyczące głównych składników, jak również samych produktów. Szata graficzna każdego pudełeczka jest bardzo estetyczna i charakterystyczna właśnie dla marki GAJA. Całość wygląda dosyć prosto, a to właśnie dlatego, aby podkreślić dobroczynne działania samej zawartości. 



Żel Gaja Nagietkowa z ekstraktem z aloesu  

Na początek postanowiłam wypróbować Żel Gaja Nagietkowa z ekstraktem z aloesu. Co prawda dedykowana jest szczególnie osobom posiadającym skórę tłustą i mieszaną, ale nie widziałam przeszkód, abym również sprawdziła jego właściwości. Dla porównania zastosowała go również moja znajoma, dla której w szczególności dedykowany jest ten kosmetyk.

Kiedy po raz pierwszy otworzyłam opakowanie byłam mocno zszokowana. Moim oczom ukazał się intensywnie żółty kosmetyk o lekkiej, żelowej konsystencji. Początkowo obawiałam się, że będzie zabarwiać skórę, jednak nic takiego nie miało miejsca. Żel ma bardzo ładny, dosyć intensywny, nagietkowy zapach. Myślę, że dla osób o wrażliwszym powonieniu może być zbyt mocny, jednak dla mnie jest on bardzo przyjemny. 





Jako posiadaczka mocno przesuszającej się skóry, zdaję sobie sprawę, że jej pielęgnacja, to żmudna praca. Dlatego wybierając kosmetyki, stawiam na te, które mają właściwości intensywni nawilżające. Aby dbanie o skór było skuteczne, sięgam po różne produkty. Tym razem postanowiłam wypróbować żel Gaja nagietkowa z ekstraktem z aloesu. Co prawda polecana jest szczególnie dla osób ze skórą tłustą i mieszaną, ale stwierdziłam, że nie mam nic do stracenia. Jednak, aby lepiej poznać jej działanie, stosowała ją również moja przyjaciółka, która od lat boryka się z tłustą i problematyczną cerą. Pierwsze rezultaty zauważyłam niemal od razu. Żel bardzo łatwo się aplikuje. Wystarczy nałożyć go na skórę, a on pod wpływem ciepła rozpuszcza się i wnika w najgłębsze warstwy skóry. Po chwili wsiąka w nią niemal całkowicie. Nie pozostawia tłustej ani klejącej warstwy, co dla mnie jest bardzo istotnym atutem. Jet niezwykle lekki , dzięki czemu nie obciąża i nie zapycha porów. Kiedy preparat całkowici się wchłonie, skóra jest miękka i jedwabiście gładka. Jest odżywiona i nawilżona, jednak nie w takim stopniu jak w przypadku kosmetyków stricte do suchej skóry. Myślę, że będzie to mój must hae na wakacje, ponieważ przynosi ukojenie i chłód. Ponadto żel regeneruje skórę i działa antybakteryjnie. Myślę, że to bardzo istotne dla osób z cerą tłustą, ale także dla tych, którzy borykają się z trądzikiem i innymi niechcianymi gośćmi na twarzy. Zauważyłam również, że delikatnie poprawia koloryt, ujędrnia i uelastycznia skórę, a także redukuje cienie pod oczami. Doskonale spisuje się jako krem na dzień i na noc, ale również jako baza pod makijaż. Dzięki niemu twarz wygląda zdrowo, a skóra całego ciała jest doskonale wypielęgnowana. Myślę, że spokojnie nadaje się ona zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Ponadto w żadnym stopniu nie podrażnia ani nie uczula skóry. Zawiera wszystko to, co jest najcenniejsze w naturalnych składnikach. U mnie spisał się on fenomenalnie, podobnie z resztą jak u przyjaciółki. Stan naszej skóry jest całkowicie odmieniony. Słyszałam, że żel świetnie nadaje się również do pielęgnacji włosów, jednak takich eksperymentów akurat nie przeprowadziłam. Dla mnie kosmetyk jest świetny i nigdy bym się nie spodziewała, że w tak niepozornym opakowaniu znajduje się takie bogactwo.





Rozmaryn stosowany w pielęgnacji skór dojrzałych, wykazuje się działaniem przeciwzmarszczkowym oraz ujędrniającym. Ma również silne działanie antyoksydacyjne oraz ochronne przed promieniowaniem UV.          
 
Olejek lawendowy działa przeciwzmarszczkowo, antyoksydacyjnie i regenerująco. Ma również właściwości antyseptyczne działając przeciwzapalnie i odświeżając skórę tłustą. Dodatkowo posiada zdolność do zwężania gruczołów łojowych skóry przez co wydzielanie sebum jest dużo mniejsze.         
Żywokost lekarski aktywuje rozwój komórek. Posiada właściwości regenerujące. Stosowanie żywokostu na uszkodzoną skórę, wspomaga zagojenie ran.           
Olejek konopny wykazuje właściwości przeciwstarzeniowe oraz nawilżające. Pomaga w utrzymywaniu dobrego poziomu odporności naszej skóry. Tworzy niewyczuwalny środek ochronny przed promieniowaniem. Pomaga w zachowaniu równego kolorytu skóry.




Ocena: 9/10

Krem z masłem kakaowym Gaja Radosna
 
Uwielbiam zapach kakao, dlatego mój wybór padł tym razem na Gaja Radosna KREM z masłem kakaowym. Został stworzony specjalnie dla osób  ze skórą suchą i wrażliwą. Zaleca się również jego stosowanie kobietom i mężczyznom ze skórą dojrzałą, z oznakami starzenia się. Dlatego tym razem stosowałam ten kosmetyk w duecie z mamą. W ten sposób można poznać wszystkie jego dobroczynne właściwości.






Po otworzeniu opakowania zdziwiłam się, że kosmetyk ma delikatny, brzoskwiniowy kolor, a nie brązowy w związku z obecnością masła kakaowego. Krem jest gęsty i zbity. Jednak po nałożeniu na skórę pod wpływem ciepła rozpuszcza się i tworzy dosyć wodnistą formułę. Jest bardzo lekki i przyjemny w aplikacji. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej ani klejącej warstwy. Ma cudowny, dosyć słodki, kokosowy zapach, który rozpieszcza zmysły. Kidy używam go po kąpieli, jak już kładę się spać, to wciąż towarzyszy mi ten niesamowity aromat.






Prawda jest taka, że decydując się na zakup wybranego kosmetyku, najpierw zwracamy uwagę na jego działanie i skład. Myślę, że każdemu zależy, aby wybrane produkty spełniały swoje zadanie. Dlatego wybrałam ten krem właśnie dlatego, że posiada takie właściwości, na których najbardziej mi zależy. Mam bardzo suchą i wrażliwą skórę, a krem rewelacyjnie sobie z tym radzi. Dogłębnie nawilża i odżywia, a także regeneruje skórę. Skutecznie zapobiega jej odwadnianiu. Dodatkowo krem jest idealny do wszelkich blizn i rozstępów. Co prawda rezultaty nie są jakieś spektakularne, ale stają się przede wszystkim mniejsze i jaśniejsze. Mam nadzieję, że wkrótce nie będą one już tak widoczne. Łagodzi i regeneruje popękane kąciki ust, jak również chroni je przed ponownym uszkodzeniem. Myślę, że to idealny kosmetyk na zimę, ponieważ nie tylko chroni usta, ale także samą skórę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Mama zauważyła, że ma on też właściwości przeciwzmarszczkowe i rewelacyjnie poradził sobie z wszelkimi niechcianymi zmarszczkami, liniami i cieniami pod oczami. Likwiduje także inne niedoskonałości typu zaskórniki, trądzik, a nawet łuszczenie się skóry. Osobiście krem stosowałam jakieś dwa tygodnie i muszę przyznać, że moja skóra jest całkowicie odmieniona. Przede wszystkim moja skóra stała się gładka, miękka i doskonale nawilżona. Zniknęła szorstkość i niedoskonałości związane z posiadaniem AZS. Moja skóra jest w świetnej kondycji.  To właśnie dzięki naturalnym składnikom ma ta genialny wpływ na wygląd i stan skóry. Kosmetyk nie podrażnia jej ani nie uczula. Krem również nadaje się do pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych, ale jeszcze nie miałam okazji tego sprawdzić osobiście. Dla mnie to świetny kosmetyk i po raz kolejny jestem mocno zaskoczona ilością dóbr, jakie jest nam w stanie zaoferować. Gaja Radosna z masłem kakaowym na pewno długo będzie nieodłącznym elementem mojej pielęgnacji. Jestem nim zachwycona<3






Masło kakaowe jest hipoalergiczne i bezpieczne nawet dla dzieci, wykazuje zdolność do zapobiegania procesom starzeniowym oraz pomaga w regeneracji zniszczonej skóry (blizny, rozstępy, zmarszczki). Posiada minerały takie jak: magnez, potas, żelazo i wapń.    
Olej kokosowy – nawilża, wzmacnia barierę lipidową naskórka, łagodzi stany zapalne i działa antyseptycznie.
Kolagen roślinny odpowiada za nawilżenie chroniąc przed utratę wody ze skóry, wygładza 1 poprawia kondycję skóry.                     
Olej kukurydziany ma silne właściwości chroniące skórę. Nadaje jej sprężystość i miękkość hamując odparowywanie wilgoci/wody ze skóry
Ocena: 10/10

Żel ujędrniający Gaja Rozmarynowa


Jak pewnie wiecie, nie mam figury modelki i mam nad czym pracować. Dlatego kiedy robię zakupu rozglądam się również za produktami ujędrniającymi. Tak było też tym razem. To właśnie dlatego skusiłam się jeszcze na żel ujędrniający Gaja Rozmarynowa. Byłam ciekawa, jak się spisze, bo oprócz tego, jest on odpowiedni dla osób z cerą tłustą i mieszaną. Dlatego tu również stosowałam to w duecie z moją przyjaciółką. Tak można poznać kosmetyk wzdłuż i w szerz. 







Kosmetyk ma lekką, żelową konsystencję i dosyć ciemny, brązowy kolor. Wyglądem przypomina czekoladowy pudding. Bardzo łatwo się go rozprowadza, a pod wpływem ciepła rozpuszczę się, tworząc bezbarwną formułę. Po chwili wnika w skórę, nie pozostawiając przy tym żadnej tłustej ani klejącej się warstwy. Ma ładny, dosyć intensywny, rozmarynowy zapach. Myślę, że dla osób, które nie lubią intensywnych aromatów może być zbyt wyrazisty. Nawet dla mnie okazał się on zbyt intensywny. Ale nic w tym dziwnego, skoro w żelu znajduj się kamfora i mentol. 



Byłam ogromnie ciekawa tego żelu, podobnie jak moja koleżanka. Niestety, okazało się, że obietnice producenta nijak się mają do rzeczywistości. Kosmetyk jest dla osób ze skóra tłusta i mieszaną. Jest również mowa, że jest doskonały pod makijaż. Niestety, przez tak intensywny zapach nie da się mieć go dłużej niż dwie minuty na twarzy. Oczy tak mi łzawiły, jak co najmniej przy krojeniu cebuli. Mój wrażliwy węch również nie był w stanie tego przetrzymać. Poza tym ani olejku kamforowego, ani mentolu nie powinno się nakładać na twarz, szczególnie tę wysuszoną, podrażnioną, z trądzikiem. Żel po nałożeniu nawet na szyję powodował u mnie zaczerwienienie. Niestety, całkowicie nie spisał egzaminu w tej materii ani u mnie, ani u mojej przyjaciółki. Mam wrażenie, że mowa jest o dwóch różnych kosmetykach. Co innego w przypadku pielęgnacji innych części ciała. Ja najczęściej nakładałam go na brzuch i nogi. Muszę przyznać, że przy dłuższym stosowaniu efekty są bardzo zadowalające. W tych partiach ciała efekt chłodzenia jest bardzo przyjemny. Jednak chłód wyczuwalny jest tylko na początku, a potem zamienia się w ciepło. Taki stan rzeczy świadczy właśnie o właściwościach ujędrniających i działaniu w dalszych powierzchniach skóry. Szczerze mówiąc, to nie do końca wiem, co mam myśleć o tym żelu. Z jednej strony kompletna klapa, jednak z drugiej całkiem dobre działanie.




Ocena: 6/10
 
  Dla mnie kosmetyki Gaja to ogromne odkrycie. Jestem z nich bardzo zadowolona, choć po tym ostatnim spodziewałam się nieco więcej. Stosuje je codziennie na przemian i widzę coraz lepsze rezultaty. Nigdy bym nie pomyślała, że mogą mieć tyle różnych właściwości. Każdy z tych kosmetyków jest bardzo wydajny. Już niewielka ilość pozwala na pokrycie sporej powierzchni. Kremy i żele GAJA dostępne są w Drogerii Lila Róż za 29,90 zł. Można otrzymać je również w mniejszej gramaturze, za którą zapłacimy 19,99 zł. Myślę, że to bardzo dobre ceny, jak na tak wysoką jakość i wydajność. Dany produkt może być otwarty przez pół roku, a ponieważ można stosować je do całego ciała,  na pewno uda mi się je zużyć do końca. Ale jeżeli nie jesteście pewni, czy dany produkt przypadnie Wam do gustu lub boicie się, że nie zdążycie go wykorzystać, to lepiej sięgnąć po tę mniejszą 100 ml pojemność. Na pewno jeszcze nieraz zagoszczą one w mojej pielęgnacji. Ważne jest dla mnie również to, że kosmetyki są naturalne i ni testowane na zwierzętach. Gorąco zachęcam Was do zapoznania się z całą ofertą Drogerii Lila Róż i pozostałymi wariantami Gaja Piękna z natury. Naprawdę warto je poznać!

 Ogólna ocena: 9/10 <3

Stosowaliście którykolwiek z tych kosmetyków Gaja? Co o nich sadzicie? Który z nich najbardziej przykuł waszą uwagę?

40 komentarzy:

  1. Gają nagietkową oczarowana jest moja córka, która stosuje ją na rozstępy. Ja zdecydowałam się na Gaję powabną- świetnie rozgrzewa. Zgadzam się z opinią, że kremy te nie nadają się do pielęgnacji twarzy, ale jako kosmetyki do ciała są w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  2. z twojej trójki miałam Gaję radosną i świetnie sobie radziła z moją suchą skórą, do tego cudownie pachniała

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tych kosmetykach. Twoja opinia jest bardzo zachęcająca, poszukam żelu rozmarynowego przy najbliżej wizycie w drogerii

    OdpowiedzUsuń
  4. Z barwy przypomina farby, ale dobrze, że nie barwi skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kosmetyki tej marki są co raz bardziej popularne, ja nie miałam jeszcze okazji ich poznać

    OdpowiedzUsuń
  6. A nie bałaś się stosować niedostosowanych do swojej skóry kremów? Ja też mam bardzo suchą skórę i już wszystkiego chyba próbowałam, ale nie wiem czy stosowanie kremów do cery tłustej np. to dobry pomysł ;-)
    Co do samych kremów, to gdzieś słyszałam, ale nawet nie widziałam szczerze mówiąc, muszę się przyjrzeć, może podziałają :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam gaja rozmaryn i u mnie wypadł na prawdę dobrze

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam 5wj marki kosmetyków. Ale ciekawe są. Może i ja się na nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo polubiłam ich kosmetyki, szczególnie wersje radosną.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze okazji wypróbować. Ale chętnie sięgnę po krem z masłem kakaowym

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam, dlatego wszystkie mnie bardzo ciekawią ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam, ale za to mnie nie ciekawą, nie wiem czemu nie umiem się do nich przekonać i mam jakiś dystans... Znam markę jedynie z blogsfery. Moja kuzynka ma na imię Gaja :D A mój chłopak miał psa o takim imieniu. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o tych produktach, ale jakoś te kremy mnie nie przekonują i raczej ich nie przetestuję. Jakoś nie mogę się do nich przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gaja Radosna jest fajna, jednak na dłuższą metę zapach bywa męczący. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszedzie o nich glosno, wiec musze w koncu sama sprobowac ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Polecam po prostu krem bambino, najlepszy na suchą skórę 😸

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja mama je ma i puki co jest z nich zadowolona. Nie wiem jak się sprawdził u niej żel, bo zapomniałam zapytać :P

    OdpowiedzUsuń
  18. My uzywamy balsamu natłuszczającego emotopic na wysuszoną skóre.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na pewno wybrałabym z tego coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. jak dla mnie najlepszy byłby z masłem kakaowym i na niego najbardziej nabrałam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam jeszcze okazji poznać produktów tej marki, ale dwa pierwsze z chęcią bym wypróbowała :) Szczególnie kusi mnie ten żel, ze względu na bogactwo cudownych składników ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dużo dobrego już o nich czytałam ale jeszcze sama nie testowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam inne warianty kremów i sprawdziły się u mnie bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  24. Maslo kakaowe mnie zaciekawiło

    OdpowiedzUsuń
  25. Zainteresował mnie ten pierwszy żel ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo lubię GAJE nagietkową, ale moim zdecydowaniem must have jest wersja aloesowa, używam jej codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dużo ostatnio czytam o tych kosmetykach. Będę musiała czegoś wypróbowac, bo zbierają dobre oceny :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam kremy gaja i jestem ich zwolenniczką :)

    OdpowiedzUsuń
  29. mam wersję aloesową i ją uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jeszcze nigdzie nie spotkałam tej marki...

    OdpowiedzUsuń
  31. Z chęcią poznam całą serię bo wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ta radosna jest po prostu cudowna :D

    OdpowiedzUsuń
  33. nie znam tych kremow ale widze je juz po raz kolejny na blogach

    OdpowiedzUsuń
  34. Te kosmetyki sa dosc popularne. Mialam okazje je wypróbować, ale zrezygnowałam. Mam spory zapas kremów, nie zdążyłabym wiarygodnej recenzji napisac. Ale jest sporo wersji więc z pewnościa bym cos sobie dobrała

    OdpowiedzUsuń
  35. Dobrze znam produkty Gaja. Żel ujędrniający stosuję na co dzień. Świetnie się napina skórę i dodatkowo nawilża.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ale rzetelna recenzja. Choć nie znam ich kosmetyków, to myślę, że warto po nie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  37. No i mam swojego faworyta :) muszę wypróbować nagietkowy wariant z aloesem. Jest dedykowany mojej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Słyszałam wiele dobrego o tych kremach, ale jeszcze nie miałam okazji używac...

    OdpowiedzUsuń
  39. Już o nich gdzieś czytałam, najwyższy czas je wypróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  40. O tej marce czytałam już kilkukrotnie, muszę zapoznać się osobiście z nimi.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że do mnie zajrzałaś/eś ! Bardzo miło mi Cię gościć. Dziękuję za każdy komentarz. Liczę, że będziesz wpadać częściej :)