Avon miejsce dla każdej z nas

Gdy wokół nas tak wiele różnych firm i produktów, trudno znaleźć takie, które będą nam najbardziej odpowiadać. Ja już wielokrotnie pokazywałam Wam kosmetyki czy firmy, z których usług i produktów najchętniej korzystam. Dziś po raz kolejny chciałabym powiedzieć kilka słów o rejestracji Avon, czyli firmie, która nieustannie mi towarzyszy.

Jestem konsultantką Avon

W pewnym momencie bycie konsultantką stało się dla mnie oczywiste, zarejestrowałam się do Avon. Dlaczego? Ponieważ czułam, że chcę mieć łatwy i regularny dostęp do tego, co pozwala mi o siebie dbać. Rejestracja Avon trwa tylko moment, a zyskać można bardzo dużo. Jestem kobietą i myślę, że jak większość innych pań lubię kosmetyki, dzięki którym mogę się skupić na codziennej pielęgnacji. Korzystamy z nich, idąc pod prysznic, nakładając makijaż czy szukając właściwych kremów nawilżających. Uwielbiam również perfumy, a ich w Avonie też nie brakuje. Dlaczego o tym piszę? Bo uważam, że warto wspierać te firmy, które produkują sprawdzone i pasujące nam kosmetyki. Może jesteś osobą, która właśnie zastanawia się, gdzie znaleźć właściwy peeling, szampon czy krem na noc. A może wahasz się, czy wiązać się z tą marką. Ja mogę powiedzieć, że tutaj nie zawsze chodzi o zysk. Rejestracja Avon do niczego Cię nie zobowiązuje. Nie musisz pracować i sprzedawać kosmetyków. Możesz za to być na bieżąco i zamawiać to, co najbardziej Ci służy. To chyba jedna ze wspanialszych rzeczy dla kobiety.

Czym jest mochi i jak ono smakuje?

 Należę do osób, które chętnie się rozwijają. Właśnie dlatego chętnie dowiaduję się nowych informacji i próbuję nowe rzeczy. Moja młodsza siostra jest zafascynowania Japonią i obiecuje sobie, że kiedyś tam poleci. Oprócz tego bardzo lubi mangę i japońskie filmy. Jest w takim wieku, że chce próbować nowych rzeczy. Hania, kiedy skończyła oglądać kolejny sezon serialu anime, zapytała mnie jak wygląda mochi i czy mogłaby ich spróbować. Wtedy sprawdziłam, gdzie można je kupić. Znalazłam w dwóch sklepach kilka różnych paczek na spróbowanie. Ale po kolei.

 


Co to jest mochi?

Mochi to tradycyjne japońskie ciastka robione z klejącego ryżu i  mąki ryżowej. Do wyboru jest wiele rodzajów mochi, w zależności od preferencji. Najczęściej nadziewane są pastą ze słodkiej, czerwonej fasoli anko lub truskawek, obtoczone w czarnym sezamie goma, sojowym proszku kinako albo zabarwione na zielono poprzez dodatek sproszkowanych liści yomogi. 

 

  Gdzie można kupić mochi?

Mochi to typowo japoński słodycz, dlatego najlepiej szukać go w sklepach online z zagranicznymi słodyczami. Sama kupiłam je z dwóch stron, które postaram się na dole dodać do nich link. Tego typu sklepy to jedyne miejsce, gdzie można je kupić, ale raczej tam nie ma problemu z ich dostępnością. Oczywiście, jeżeli mamy talent i zdolności kulinarne, możemy przygotować własne mochi wedle przepisu. Przyznam, że sama jeszcze nie próbowałam, ale znalazłam ciekawy przepis, który znajduje się niżej. Muszę tutaj wspomnieć, że nie jest to takie proste jak może się wydawać, dlatego jeżeli chcesz zrobić domowe mochi, weź pod uwagę, że za pierwszym razem coś może się nie udać.

 

Jakie są warianty mochi?

Do wyboru jest naprawdę wiele wariantów mochi. Mogą mieć słodkie lub bardziej neutralne nadzienie. Najczęściej spotykane są mochi z nadzieniem truskawkowym, mangi, kiwi, zielona herbata i sezam. Oczywiście jest naprawdę  ogromny wybór smaków mochi, które często różnią się nie tylko nadzieniem, ale także kształtem, czy rozmiarem. 

 

 

 

Które smakują najlepiej?

Mieliśmy okazję spróbować kilku smaków mochi. Zamówiłam je w sklepie online z zagraniczną żywnością. Zdecydowałam się na mochi z sezamem, które swoją drogą najbardziej nam zasmakowały. Oprócz nich wzięłam także mochi z mango, z bananem, i wieloowocowe. Moim zdaniem wszystkie są pyszne, ale oczywiście wszystko kwestia gustu. Jednak faktycznie te z nadzieniem sezamowym, obtoczone w sezamie moim zdaniem smakują najlepiej. Jeżeli nigdy nie jedliście mochi, to możecie kupić je TUTAJ lub wykonać samodzielnie z przepisu poniżej. Naprawdę warto ich spróbować.

 

 

Przepis na domowe mochi (8-10 sztuk)

Składniki: 

 

Ciasto:

- 150 g mąki ze słodkiego ryżu kleistego (do kupienia w Internecie, pod nazwą Glutinious Rice Flour, Mochiko, Chapssalgaru)

- ¼ łyżeczki soli

- 3 łyżki cukru

- 180 ml wody 

 

Nadzienie:

- 150 g fasoli adzuki

- 5 łyżek cukru

- 1/2 łyżeczki soli

- kilka kropel ekstraktu waniliowego

 

Sposób przygotowania:

Nadzienie z czerwonej fasoli

Fasola namoczona w wodzie stała jakieś 12 h (150-200g). Odcedzam i wkładam do garnka. Zalewamy wodą i gotujemy aż do miękkości fasoli. Solimy wodę szczyptą soli. Na małym ogniu gotujemy aż zmięknie mniej więcej 40 minut. Kiedy fasola się już ugotuje, rozdrabniamy ją tłuczkiem. Następnie dodajemy 5 łyżek cukru, najlepiej trzcinowego, szczyptę soli i kilka kropel ekstraktu waniliowego. Na małym ogniu wszystko dokładnie ze sobą mieszamy. W trakcie tego procesu dodajemy odrobinę cynamonu i nadal mieszamy. Gotujemy masę przez około mieć minut, cały czas mieszając.

 

Ciasto ryżowe

Do miski wsypujemy 150 g mąki ryżowej, 3 łyżki cukier, szczyptę soli, 180 ml letniej wody i wszystko razem dokładnie mieszamy, aż do uzyskania jednolitej masy. Następnie należy przykryć miseczkę folią spożywczą i wstawić do mikrofalówki na 1,5 minuty. Tę czynność wykonujemy dwukrotnie, za każdym razem dokładnie mieszając ciasto. Znowu przykrywamy miseczkę z ciastem folią i wkładamy do mikrofalówki, tym razem na 1 minutę, a po wyjęciu dokładnie je mieszam. Posypuję stolnicę skrobią i wykładam lepką masę. Później należy to ciasto odrobinę wyrobić, a następnie uderzyć wałkiem jakieś 100 razy. Aby zamortyzować uderzenia, warto położyć pod stolnicą ręcznik lub ściereczkę. Po tym etapie zwijamy ciasto w kulkę, odstawiamy na bok i przykrywamy czystą ściereczką. Przygotowuję kulki z masy fasolowej o średnicy ok. 2- 3 centymetrów. Jeżeli chcecie mieć samo nadzienie fasolowa, to poprzestajecie na tym kroku. Jednak dla lepszych doznań smakowych rozpłaszczamy kulkę z masy fasolowej, na środek kładziemy truskawkę i dokładnie ją owijamy. Wyjmujemy ciasto, odrywamy kawałek i tworzymy z niego placek, którym oblepiamy fasolową kulkę z truskawką. Dokładnie zawijam ciasto i zlepiam brzegi ciasta. I gotowe! 

 

 

 Mochi - moje największe odkrycie

Bardzo jestem ciekawa, czy słyszałaś / słyszałeś już kiedyś o mochi i czy miałaś / miałeś okazję ich spróbować. Dla mnie mochi jest czymś nieznanym, a co za tym idzie bardzo interesującym. Mam nadzieję, że chociaż trochę wzbudziłam u Ciebie ciekawość i zainteresowanie tym tematem. Uwielbiam poznawać nowości, a to zagwarantowało mi wiele nowych doznań. Miałam ogromną przyjemność z tworzenia tego wpisu i liczę, że choć trochę Cię on zainteresował. Gorąco zachęcam do wypróbowania tego przepisu i wielu smakowych doznań.

 

13 komentarzy:

  1. Na takie smakołyki zawsze jestem chętna, coś innego niż zazwyczaj kęsam do porannej kawy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie coś słodkiego jest do popołudniowej kawy, a jak czasami zdążę coś upiec to już całkiem mniam ;-)

      Usuń
  2. Lubię kosztować kulinarne nowości, więc jestem bardzo ciekawa tych ciastek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę że jest to dla mnie nowość. Super muszę kiedyś je spróbować. Wyglądają apetycznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba wolałabym najpierw spróbować takich kupionych w sklepie, a dopiero potem robić samemu, bo jeszcze nie wiem, czy by mi posmakowały ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo nigdy czegoś takiego nie jadłam, lubię azjatyckie potrawy ale nie słodycze

    OdpowiedzUsuń
  6. Paulina Kwiatkowska11 października 2021 08:56

    Nigdy nie jadłam takich ciasteczek, jestem ciekawa tych z sezamem, skoro najbardziej Wam zasmakowały.

    OdpowiedzUsuń
  7. chyba nie podoba mi się ich wygląd więc pewnie bym nie zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądają ciekawie, ale jednak to nie dla mnie. Raczej bym się z nimi nie polubiła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie jadłam mochi, ale muszę przyznać, że wyglądają bardzo apetycznie <3 Zapisuję Twój przepis i kiedyś z chęcią go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie słyszałam o tym. Ciekawe

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie jadłam takich ciasteczek, ale jestem smakoszem więc chętnie spróbuję. Ciekawa jestem jak smakują i czy wpiszą się w mój gust

    OdpowiedzUsuń
  12. Raczej to nie jest dla mnie. Nie przepadam za takimi rzeczami ��

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że do mnie zajrzałaś/eś ! Bardzo miło mi Cię gościć. Dziękuję za każdy komentarz. Liczę, że będziesz wpadać częściej :)